Powrót do krainy Lum-Lums, czyli nareszcie wiosna!

Oj, długo nam dała na siebie czekać ta wiosna, ale kiedy już przyszła, to z przytupem! W Lum-Lumsy jakby wstąpiła nowa siła. Tak na dobre to zaczęło się od wyprawy nad potok po kamienie. U nas jest taki jeden strumień, ale żeby trafić na miejsce, w którym można blisko zaparkować, trzeba jechać z 15 km. Pojechali Tomek i dwóch najstarszych chłopców – Arek i Marcin. Pogoda była naprawdę piękna, słońce świeciło, humory dopisywały i w dwie godziny naładowali pełen bagażnik otoczaków.

Już mieli wracać do domu. Tomek zapalił wóz, a auto ani drgnie. Silnik wyje, w środku śmierdzi paloną gumą. Wyszli, popatrzyli, a tu nadwozie dosłownie leży na tylnych kołach. Przepakowali trochę kamieni na przednie siedzenie, trochę na tylne, trochę zostawili przy drodze i żółwim tempem, z duszą na ramieniu, dowlekli się na naszą ulicę.

Marta, Kaja, młodsze dzieci, Karina, Monika i ja czekaliśmy już na nich z dwiema parami taczek. Kamienie piękne – gładkie, okrągłe i duże. Tak, jak sobie zażyczyliśmy. Ale dźwiganie ich… Lepiej nie mówić. Złożyliśmy wszystkie na podwórku i zaczęliśmy je układać, co wcale nie było takie proste, bo pod każdym z nich trzeba było najpierw zrobić małe wgłębienie. Wcześniej co prawda wyplewiliśmy dokładnie ścieżkę koło szopy i spulchniliśmy ziemię na placyku, ale i tak trzeba było tak wyrównać ziemię, żeby kamienie leżały mniej więcej na równym poziomie. Kiedy chłopcy pojechali po drugą rundę, my właśnie kończyliśmy ścieżkę koło szopy i zabieraliśmy się za placyk.

Po trzech takich rundach okazało się, że kamieni mamy na tyle, że możemy też zrobić ścieżki między domkami. Zajęło nam to wszystko cały dzień i całe szczęście, że do akcji dołączyły się też Hania (mama Marcina i małego Tomka) i Małgosia (mama Ani, Jaśka i Kasi), bo bez nich pewnie byśmy tego dnia nie skończyli. Dziewczyny zeszły do nas, zaniepokojone o swoje pociechy. Kiedy się dowiedziały, co robimy, ugotowały nam wszystkim obiad, a potem zorganizowały kolację.

I wiecie co? Jeszcze w życiu nie jadłam tak pysznego żuru z jajkiem i ziemniakami i tak dobrych kanapek z pastą rybną i szczypiorkiem! Dziękujemy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *