Przedwiośnie pod znakiem kwiatów

Hurrraaa, dostałam na imieniny moją wymarzoną sadzonkę glicynii! Posadzimy ją koło szopy. Tam jest słonecznie i coś nareszcie przykryje te ponure ceglane ściany. W opisie wyczytałam, że glicynia potrafi rosnąć do trzech metrów rocznie, więc wygląda na to, że przy właściwej pielęgnacji już w tym roku zobaczymy pierwsze efekty. Cieszę się jak dziecko, choć na pierwsze kwiaty trzeba będzie czekać sześć lat, a poza tym podcinać, nawozić i chronić przed mrozami. Nie mogę się doczekać, aż pogoda się ustabilizuje, żeby móc ją wreszcie zasadzić!

Dzieciaki też już powoli zaczęły wychodzić z domów i kraina Lum-Lums powoli budzi się do życia. Już boimy się błocka – jeśli ten rok będzie deszczowy, to zdeptana trawa za szopą wkrótce znowu zamieni się w bagienko. Namawiamy chłopaków, żeby przywieźli w ten weekend trochę dużych kamieni z rzeki. To co prawda straszna robota, ale gdyby udało nam się ułożyć ścieżkę koło szopy i wyłożyć nimi placyk, jaki się utworzył pośrodku domków, byłoby po problemie. Pokazałam dziewczynkom zdjęcia takich wysadzanych kamieniami alejek – bardzo im się spodobały i też zapaliły się do pomysłu. Na przykład:

Ile kamieni potrzeba na taką ścieżynkę? Wcale nie muszą leżeć jeden przy drugim, ale powinny być naprawdę płaskie z jednej strony, żeby nikt się o nie nie potykał.

Co poza tym u Lum-Lumsów? Dużo nauki – nauczyciele zaczęli pędzić z materiałem i nadrabiają zadawaniem prac domowych. Zmęczone dzieciaki podsypiają nad zeszytami, a zagonić je wcześniej do łóżka jest coraz trudniej. Nie wiem, jak sobie z tym radzą inni uczniowie i ich rodzice. Marta i Arek najpierw odrabiają najłatwiejsze i te, które muszą mieć gotowe na następny dzień, a potem przechodzą do trudniejszych i tych „na później”. A że na odrabianie lekcji „na zapas” nie starcza im już czasu, to przy biurku siadają właściwie codziennie…

Najbardziej lubimy „pamięciówki”, które odrabiamy razem. Z zasady nie pomagam im w odrabianiu lekcji, ale regularnie sprawdzam, czy mają odrobione zadania i uczestniczę podczas przygotowań do sprawdzianów. Przepytujemy się nawzajem, żeby nie miały wrażenia, że jestem belfrem, wymyślamy najróżniejsze rymowanki, jeśli mają problemem z zapamiętaniem słów i opowiadamy sobie przeczytane lektury. Fajnym rozwiązaniem są też quizy. Trzeba przyznać, że nieźle się przy tym bawimy, ale przydałoby się nam nieco więcej oddechu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *